Uwaga!!! Zgnilec amerykański – Wasze pytania cz. 1

Jakiś czas temu na naszym Instagramie @pasiekanazastawiu ukazała się relacja, w której mówimy o zgnilcu amerykańskim. Otrzymaliśmy sporo pytań, na które odpowiem w tym artykule.

„Jak się go zwalcza i jak się przed nim bronić? Czy zabranie czerwiu i połączenie rodzin pomoże?

Niestety to nie wystarczy, owszem czerwiu nie uratujemy trzeba go jak najszybciej zabrać i spalić. Jednak matka która jest zainfekowana też musi być koniecznie usunięta. Zostaje nam wówczas tylko sama pszczoła. Należy takie pszczoły umieścić w rojnicy i przegłodzić 48 godzin. W rezultacie część starszych i słabszych pszczół zginie a te, które zostaną najlepiej zasilić inną rodzinę. Zgnilec przenosi się poprzez zarodniki odporne nawet na wysoka temperaturę. Zarodniki choroby znajdują się w każdej rodzinie mimo, że ta nie przejawia objawów. To czy choroba się rozwinie zależy od wielu czynników, również od odporności biologicznej rodziny. Ustrzec się przed nią można dzięki:

  • utrzymywaniu silnych rodzin (nie wolno dzielić nadmiernie w celu pomnożenia ilości pni)
  • zapobiegawcze łączenie rodzin słabszych ze sobą oraz wymianę matek
  • zapewnienie odpowiedniej bazy pożytkowej, bogatej w pyłek różnego rodzaju (niedożywione larwy bardzo szybko zapadają na zgnilca)

„Czy dowiadujemy się o istnieniu tej choroby na danym obszarze jedynie przez chorowitość pszczół?”

Zgnilec amerykański to choroba zwalczana z urzędu, na każdym pszczelarzu ciąży obowiązek jej zgłaszania do powiatowego lekarza weterynarii. Wówczas podejmuje on konkretne działania. Powiatowy Lekarz Weterynarii przeprowadza dochodzenie epizootyczne, pobiera próbki do badań laboratoryjnych i w zależności od ich wyniku i istnienia, bądź braku objawów chorobowych nakazuje likwidację chorych rodzin pszczelich lub ich przesiedlenie, dezynfekcję uli i sprzętu używanego w pasiece oraz określa postępowanie z produktami pszczelimi znajdującymi się w pasiece.

Jak rozpoznać zgnilca amerykańskiego?

Zgnilca amerykańskiego rozpoznajemy po słabnięciu rodziny (tzn. zmniejszającej się liczbie pszczół).
Najważniejszym sygnałem jest chory czerw, który po prostu obumiera i gnije. Wydziela się też z ula charakterystyczny zapach. Pszczoły dorosłe mimo normalnej pracy nie są w stanie zebrać zapasów miodu. Jest on zużywany na karmienie coraz większej ilości larw, które w dużej części nie dożywają wieku dorosłego i umierają przed przepoczwarzeniem.

„Czy można jakoś uzdrowić teren na którym choroba wystąpi? Czy ona sama znika?

Obecnie samo uzdrowienie terenu jest niemożliwe ze względu na jego nadmierne napszczelenie tzw. Przepszczelenie. Duże skupiska pszczół, do tego słaba baza pożytkowa to idealne miejsce dla rozwoju tej choroby. Głodujące pszczoły są podatne na rozwój zgnilca a bliskość innych pasiek powoduje szybkie jej rozprzestrzenianie. Wcześniej natura sama to regulowała. Pszczoły bowiem nie zasiedlały w dużej liczbie miejsc o słabych pożytkach. Obecnie każdy może postawić dowolną ilość uli nawet na małej przestrzeni. Przepisy dla chorych rodzin nakazują jej spalenie(!) razem z ulem. To poniekąd uzdrawia sytuacje, zmniejszając populacje pszczół. Jednak nie wiem czy takie leczenie poprzez zabijanie jest logiczne? Nakłada się również teren zapowietrzony, w którym nie wolno prowadzić wędrówek. Rozwiązaniem byłoby przewożenie pasieki na pożytki tak jak my to robimy. Warunkiem są jednak zdrowe pszczoły. Mamy tu do czynienia z pewna prawna kwadraturą koła. Podsumowując jak masz zdrowe pszczoły to dbaj o nie aby nie zachorowały, bo inaczej po nich.

 

P.S. Na pozostałe pytania postaramy się odpowiedzieć w kolejnych wpisach na blogu.

2020-05-29T19:40:32+02:0029 maja 2020|

Zostaw komentarz