Ratuj pszczoły!

Na ratunek pszczołom

Od kilku lat w mediach alarmuje się o pogarszających się regularnie warunkach bytowych dla pszczół. Sporo mówi się o ginięciu rodzin pszczelich, w terminologi pszczelarskiej nazywa się to upadkiem rodziny. Wszystko to oczywiście prawda, jednak zdarzają się tu spore niedopowiedzenia a czasem wręcz przekłamania. Postaram się kilka przybliżyć.

Pierwszym sporym niedopowiedzeniem jest twierdzenie, że pogłowie pszczół w Polsce gwałtownie spadło i spada nadal w stosunku do czasów PRL-u. Owszem zmniejsza sie ono jednak w niewielkim stopniu. Co jest głównym czynnikiem, powodującym „gwałtowne” zmniany w pszczelarstwie po przemianach ustrojowych? Otóż przydziały cukru… w PRL do zazimowania rodziny pszczelej pszczelarz otrzymywał określoną kwotę cukru na ul. Zgłaszał więc większą liczbę uli niż miał zasiedlonych i stały sobie puste. Ewidencja jednak rosła proporcjonalnie do braków cukru na rynku… . Teraz takich potrzeb już nie ma wiec liczba ta nieco się po prostu urealniła.

Całkowitym mitem jest natomiast opinia, że pszczół w Polsce brakuje. Prawda jest taka, że napszczelenie upraw jest optymalne a w niektórych miejscach występuje przepszczelenie. Na zachodzie istotnie rolnicy aby mieć odpowiednio zapylone uprawy płacą pszczelarzom za przywiezienie rodzin na uprawy. Różnica bierze się z innej struktury pszczelarstwa. U nas przeważa wciąż gospodarka amatorska czyli kilka lub kilkanaście uli rozproszonych w niewielkich odległościach. To się nie zmieniło od czasów PRL-u, zmieniła się jednak struktura agrarna polskiej wsi. Z rozproszonych gospodarstw, prowadzących różnorodne hodowle i uprawy powstały wielohektarowe przedsiębiorstwa, które sieją jeden typ roślin na ogromnych obszarach. Po przekwitnięciu powstaje dla pszczół zielona pustynia. Nie ma nektaru ale przede wszystkim pyłku czyli białka i witamin. Rodzina w trakcie sezonu zostaje wystawiona na głód i o ile pszczelarz uzupełni węglowodany to białka i witamin już nie. Takie rodziny chorują i cierpią. To właśnie jest poważny problem współczesnego pszczelarstwa w Polsce.

Kolejnym przekłamaniem jest, że chemizacja rolnictwa ma wpływ na miód. Otóż jedyny jaki może mieć to taki, że go po prostu może nie być. Ponieważ pszczoła zatruta opryskiem nie wróci do ula bo zginie w polu a nawet gdyby się jej jakimś cudem udało to zabiją ją jej własne siostry strażniczki przed wejściem do ula. Więcej w tym temacie pisałem już w innym artykule na tej stronie, wiec ciekawych odsyłam tam właśnie.

Apel

Podsumowując, apeluję do wszystkich, którym leży na sercu dobro pszczół i środowiska. Pamiętajcie, że aby pomagając przypadkiem nie szkodzić. Mam tu na myśli hodowle pszczół bez uprzedniego przygotowania. Te owady są bardo wymagające. Ustawiając ule na swojej posesji, musimy pamiętać, że to nie to samo co przygarnięcie psa czy kota.

2019-09-02T22:21:09+02:0012 kwietnia 2019|

Zostaw komentarz